Jeden wiersz dziennie, no może dwa…

·


Okładka książki Tomasa Tranströmera Wiersze i proza 1954-2004. Poezja a psychoterapia.

Co poezja ma wspólnego z psychoterapią, zapyta ktoś przypadkiem zaglądający na tę stronę. Z pozoru nic. Nie ja pierwsza jednak pomyślałam, że podczas intymnego spotkania pacjenta z terapeutą często brakuje nam języka, dzięki któremu udałoby się wydobyć to, co pod powierzchnią naszego umysłu kotłuje się i nie znajduje wyjścia, uwierając jak drzazga. Zresztą nie  musi to dotyczyć jedynie sytuacji w gabinecie, możemy cierpieć, bo nie wiemy, jak nazwać to, czego doświadczamy. I tu z pomocą przychodzi poezja. Czytam i czuję, że to jest właśnie to, że słowa poety otwierają we mnie przestrzeń dotąd nieznaną, nieuświadomioną, która ukrywała się przede mną i której mam prawo nie rozumieć. „W szczelinę między czuwaniem a snem / wielki list próbuje się wcisnąć daremnie.”

Tomas Tranströmer, szwedzki poeta, do czytania którego chciałabym Państwa zachęcić, nie ma bynajmniej zamiaru rozszyfrowywać tego „listu”, a raczej mu się poprzyglądać, pokontemplować. Dla poety ważnym momentem wydaje się być moment przebudzenia, mglistość, a tym samym nierealność poranka,  początek dnia, kiedy wyłaniamy się ze snu i znajdujemy się jakby „pomiędzy”, na krawędzi, kiedy wszystko stwarza się na nowo, paradoksalnie czujemy i widzimy więcej, ale brakuje nam języka, żeby to wyrazić.
Próbujemy.

Cytat pierwszy

Przebudzenie jest skokiem spadochronowym ze snu.
Uwolniony od duszącego wiru podróżny
opada ku zielonej strefie poranka.
Rozpalają się przedmioty. W drgającej pozycji
skowronka wyczuwa potężne podziemnie rozkołysane lampy
systemu korzeniowego. Lecz na powierzchni ziemi 
– w tropikalnym przypływie – zieleń
z uniesionymi ramionami, wsłuchana
w rytm niewidocznej pompowni. A on
opada ku latu, opuszcza się
W jego oślepiający krater, w dół
przez szyb wilgotnej zieleni wieków
drgających pod turbiną słońca. I tak wstrzymana zostaje
ta pionowa podróż przez okamgnienie i skrzydła rozpościerają się
do odpoczynku rybołowa nad rwącą wodą.
Wyjęty spod prawa
ton rogu z epoki brązu
wisi nad bezmiarem.

Kiedy Tomas Tranströmer otrzymał Nagrodę Nobla w 2011 roku Akademia Szwedzka w taki sposób uzasadniła swój wybór: „za to, że w zwięzłych i przejrzystych obrazach daje nam ożywcze spojrzenie na rzeczywistość”.  Poeta otrzymuje impuls do napisania wiersza ze świata, z zewnątrz, by potem zanurkować w swoje wnętrze, a tym samym wnętrze drugiego człowieka. Stojący w bezruchu pociąg to jak zatrzymany na moment człowiek, na przykład przez chorobę, która odcina go od wszystkiego, od tego, co w nim i poza nim.

Cytat drugi

Tory
Druga w nocy: poświata księżyca. Pociąg stanął
pośrodku równiny. Hen w oddali światełka miasta,
Drgające zimno na skraju widnokręgu.

Jak wtedy gdy ktoś zapadnie w sen tak głęboko
że nie będzie wcale pamiętał że tam był
powróciwszy do swojego pokoju.

I jak wtedy gdy ktoś wpadnie w chorobę tak głęboko
że dawne dni staną się paroma drgającymi punkcikami, rojem
zimnym i nieznacznym na skraju widnokręgu.

Pociąg stoi w całkowitym bezruchu.
Druga: silne światło księżyca, niewiele gwiazd.

I wreszcie, czy wielkim zaskoczeniem może być fakt, że Tomas Tranströmer przez ponad 30 lat pracował jako psycholog?